Podatkowe ścieżki do raju

sciezki

Ach te Kajmany! Jaka szkoda, że nie dla wszystkich, a jedynie dla ludzi władzy, milionerów z listy Forbesa i wielkich korporacji.

Nie dla każdego życie cudzym kosztem jest niestosowne. Ba, dla wielu jest to wręcz życiowy cel. Są tacy, którzy – jak w czasach przed podatkami – do zagarnięcia nienależnych dóbr używają fizycznej przemocy, ale prymitywna gangsterka jest coraz bardziej passe, bo i ryzyko większe i dochody mniejsze przynosi niż poruszanie się po meandrach prawa. To jest bezpieczniejsze, efektywniejsze i wiedzie wprost do raju. Podatkowego raju.  

PARADISE PAPERS. I CO Z TEGO?

Tydzień temu newsem dnia światowych mediów był wyciek 13,4 mln plików, ujawniających nadużycia podatkowe na miliardy dolarów. Na podstawie dokumentów, badanych przez rok przez dziennikarzy śledczych z całego świata, do listy oszustów podatkowych dopisano nazwiska kolejnych 120 polityków z prawie 50 krajów, brytyjską królową, dziedziców fortun, następnych bogatych sportowców, biznesmenów i wielkie korporacje.

     Jeśli redakcja nie zdążyła w poniedziałek, we wtorek ratowała się doklejaniem informacji z poprzednich afer: Offshore Leaks, Swiss Leaks, Lux Leaks, Panama Papers do najnowszej, ochrzczonej mianem: Paradise Papers. W środę newsa reanimowano wypowiedziami ekspertów podatkowych, ale już inne tematy zaprzątały uwagę odbiorców. Dlaczego? Bo te systematyczne wycieki są jak południowoamerykańska telenowela. Wokół pierwszego wstrząsającego wydarzenia buduje się napięcie. Tylko akcja tak strasznie się ciągnie, rozwleka i prowadzi do wydarzeń o identycznej konstrukcji, a bohaterowie mnożą się jak króliki. Po kilku takich „wstrząsach”, zagęszczona do granic percepcji fabuła, z bohaterami, których nie sposób zapamiętać, nie zamyka żadnego wątku. Czy to wina nieporadnego scenarzysty, czy też producent serialu nie chce go jeszcze zakończyć?

POLSKI WICEPREMIER ZAREAGOWAŁ

W najnowszej aferze polskich wątków nie ma, ale i tak w przekazanym 6 listopada przez Ministerstwo Rozwoju oświadczeniu, wicepremier Morawiecki stwierdził, że Komisja Europejska, Parlament Europejski i Rada Unii Europejskiej powinny niezwłocznie zająć się tematem Paradise Papers, wszak to kolejne miliardy niezapłaconych podatków, które uszczupliły budżety państw członkowskich.

     Zaapelował też o nową umowę regulującą międzynarodowe prawo podatkowe. Nie trudno jednak nie zauważyć wewnętrznej sprzeczności tego postulatu, bo kto ma uregulować przepisy, skoro funkcjonowanie rajów podatkowych możliwe jest tylko dzięki zaangażowaniu w oszukańczy proceder ludzi władzy i biznesu z całego świata, ukrywających swoje majątki przed narodowymi organami podatkowymi? A poza tym, kiedy w grę wkracza wielka polityka, poszczególne rządy zadbają o własne interesy, więc porozumienie tylko na europejskim poziomie staje się bardzo trudne, a w szerszym gremium mało prawdopodobne.

     Według wicepremiera Lux Leaks i Panama Papers było przełomem, ale Paradise Papers może okazać się wstrząsem sejsmicznym, po którym globalna percepcja rajów podatkowych zmieni się na zawsze. Tylko, porównując zeszłoroczny wysyp publikacji na temat Panama Papers i obecny oddźwięk Paradise Papers, można odnieść wrażenie, że następna tego typu afera może przejść zupełnie bez echa.

NIHIL NOVI

Z badań prof. Dominika Gajewskiego kierownika Centrum Analiz i Studiów Podatkowych SGH wynika, że czołowi politycy, biznesmeni i celebryci oprócz swoich fortun mają do dyspozycji ponad 600 metod unikania opodatkowania, co skrzętnie wykorzystują. A kiedy wybucha kolejna afera, poza medialnym szumem nic z niej nie wynika. Żaden z organów podatkowych poszczególnych państw nie podejmuje znaczących działań, żeby ukrócić tę patologię. Nikt nie przeszkadza rajom podatkowym w funkcjonowaniu ani holdingom w transferowaniu zysków.

A CO Z POLSKIMI AFERZYSTAMI Z POPRZEDNICH WĄTKÓW?

Po zeszłorocznych przeciekach Panama Papers szumnie zapowiadano rozliczenie polskich wątków. A było tego sporo – prawie 200 śladów prowadzących z Panamy do Polski. Błyskawicznie powołano zespół i zaczęło się nawet śledztwo, ale do dziś praca kilkunastu prokuratorów, agentów CBA i przedstawicieli fiskusa zamknęła się w trzech nic nieznaczących komunikatach prasowych: jeden dotyczył powołania grupy, drugi narady, na której omawiane były nowe ustalenia grupy dziennikarzy, trzeci był skrótem rozmowy, w której prokurator krajowy Bogdan Święczkowski wspomniał w telewizji Republika o sprawie.

     Eksperci podatkowi już na etapie tworzenia zespołu ostrzegali, że międzynarodowe afery finansowe są dla polskich służb po prostu za trudne, a podejmowanie działań śledczych jedynie ze względów wizerunkowych nie ma sensu. Ale byliśmy ambitni. Oszustom się upiekło, ale ktoś musi „zasypywać” podatkowe luki.

USZCZELNIANIE SYSTEMU PODATKOWEGO

Uszczelnianie podatków, kontrole, kary, o których ostatnio tak dużo się mówi, nie dotyczą wielkich firm. Dotykają głównie małych i średnich przedsiębiorców, działających obok holdingów płacących podatek na poziomie ułamka procenta i transferujących zyski do rajów podatkowych. To oni muszą się mierzyć z koniunkturą, licznymi obciążeniami i kontrolami podatkowymi, a ostatnio też z zadaniami, które powinny wykonywać służby podatkowe i śledcze. Oczywiste jest więc, że coś tu nie działa na gruncie kontroli i działań aparatu skarbowego.

     KAS chwali się podniesieniem skuteczności w ściąganiu podatków VAT, ale dość często można spotkać się z powątpiewaniem, że to efekt jego uszczelnienia. Komentatorzy wskazują na rekordowe kwoty zatrzymanych przez fiskusa zwrotów VAT i bolesny dla uczciwych podatników proceder ściągania z nich należności budżetu, jeśli przedsiębiorstwo znalazło się w łańcuchu karuzeli VAT, niekoniecznie w bezpośrednim kontakcie z oszustem, ale tego nie wykryło.

     O uszczelnianiu podatku CIT jest ciszej. Tu żadnych realnych efektów nie ma, a to właśnie na gruncie podatku od osób prawnych dokonywane są agresywne optymalizacje, unikanie opodatkowania w ramach holdingów międzynarodowych i odpływ zysków do rajów podatkowych.

UDANA PROWOKACJA?

Wczoraj portale społecznościowe obiegła informacja o uczelni, która za 10 tys. zł nauczy, jak wyłudzać podatek od wartości dodanej i jeszcze wyda certyfikat EKSPERTA DS. KARUZEL VAT czy EKSPERTA DS. WYŁUDZEŃ VATU. Internauci dali się „wkręcić” i rozgorzała dyskusja, mimo że portale informacyjne wyjaśniały, iż profesjonalnie wyglądająca strona szkoły to tylko część kampanii społecznej toruńskiej agencji 8k skierowanej przeciw oszustwom podatkowym. Ale widocznie artykuły były zbyt długie, wystarczył tytuł, obrazki i program studiów na „stronie szkoły”, by nie tyle za język, co za klawiaturę pociągnąć internetowych dyskutantów. Ci oburzeni nie wzięli pod uwagę, że mechanizmy działania oszustw i wyłudzeń podatkowych są dobrze znane służbom, które tylko z ich wykrywaniem mają problem. Ale ani oburzeni ani zachwyceni nie pokusili się o zbadanie, o co naprawdę chodzi.

     Marek Bartosiński z agencji 8k wyjaśniał portalowi money.pl, że strona akademii jest częścią społecznej kampanii, powstałej w reakcji na frustrację związaną z wyłudzeniami VAT. Jej prowokacyjna forma ma pomóc w dotarciu do młodego pokolenia, które nie słucha tradycyjnych serwisów informacyjnych, nie czyta portali biznesowych i nie ma świadomości, jak łatwo może stać się ofiarą oszustów. Jej twórcy chcieliby zainteresować swoją akcją m.in. Ministerstwo Finansów i Konfederację Lewiatan i przy merytorycznym i finansowym wsparciu zorganizować szereg nieodpłatnych konferencji na polskich uczelniach. Widzą też swoją kampanię, jak uzupełnienie działalności super bohatera walczącego z wyłudzeniami VAT, o którego "istnieniu” informowało pod koniec października Ministerstwo Finansów.

KIEDY PRZYJDZIE CZAS NA EDUKACJĘ PRACOWNIKÓW KAS?

Eksperci podatkowi zgodnie twierdzą, że nasi skarbowcy nie są merytorycznie przygotowani do mierzenia się z poważnymi aferami. Brakuje nam w służbach specjalistów wyczulonych na niuanse zaawansowanego procederu unikania opodatkowania. Posiadanie spółki w Panamie czy na Kajmanach nie jest przecież niczym nielegalnym, a oszustwo finansowe trzeba udowodnić. Kilku czy nawet kilkunastu urzędników nie jest w stanie zmierzyć się ze sztabem prawników i ekspertów lekko poruszających się po świecie zaawansowanych, agresywnych optymalizacji podatkowych.  

     A jaką naukę można wyciągnąć z pilnego wykonywania instrukcji pozwalających zrealizować plany finansowe kontroli podatkowych? Nie ma problemu, by do protokołu wpisać, że przedsiębiorca nie dołożył należytej staranności przy weryfikacji kontrahenta, bo oprócz wyciągu z KRS i raportów z pięciu BIG-ów nie zażądał oświadczenia od dostawcy, który nabył od swojego kontrahenta towar, nieświadomie kupiony od oszusta. Tylko czy na pewno o to chodzi?

KSZTAŁCENIE USTAWICZNE

 

bannerek_na_prawa_biblioteka

WYDANIA PAPIEROWE

okladki_portal_1.[3]