Szara strefa jest jak zaraza...

 

bez_nazwy-1

Szara strefa to kłopot nie tylko polskiej gospodarki.

Szara strefa jak każde przestępstwo potrzebuje motywacji, sposobności i sprzyjających okoliczności. Jeśli potraktuje się ją jak zarazę, zwalczać się będzie jej przyczyny, a nie skutki, dzięki spójnym, jasnym i jednoznacznym zasadom eliminować się będzie sprzyjające jej warunki i okoliczności, jest szansa, że nie tylko nie będzie się rozprzestrzeniała, ale i kurczyła.

      Straty państw Unii Europejskiej spowodowane nielegalną działalnością są niebagatelne. Jak podaje portal biztok.pl, według wyliczeń dr. Friedricha Schneidera z Linzu (od ponad 15 lat bada zjawisko) w 2016 roku szacunkowe straty unijnych krajów wyniosą średnio 17,9 proc. produktu krajowego brutto i to nie licząc nielegalnych dochodów z handlu narkotykami, prostytucji czy przemytu papierosów. Hiszpania dozna uszczerbku na poziomie średniej europejskiej, w 10. krajach będzie on niższy, ale w pozostałych, niestety, ją przekroczą.

bez_nazwy-2

Dlaczego wolny rynek nie potrafi poradzić sobie z nieuczciwymi przedsiębiorcami, choć rządy wdrażają coraz bardziej drastyczne środki przeciw „przyłapanym” w szarej strefie?

Przedsiębiorcy, urzędnicy, politycy i znawcy tematu zgodni są w swoich opiniach, że nie jest możliwe, by jakakolwiek gospodarka całkowicie uwolniła się od szarej strefy. Jednak różnice między jej rozmiarami na wschodzie Europy (ok. 50 proc. PKB) i zachodzie (siedem proc. PKB w Szwajcarii czy Austrii) pokazują, gdzie należałoby szukać wzorców w zwalczaniu, a przede wszystkim ograniczaniu nielegalnej działalności. Podstawowa różnica w podejściu do problemu polega na tym, że Europa Wschodnia i Środkowa skupiają się na ściganiu gospodarczych patologii, podczas gdy Zachód koncentruje się na profilaktyce.

      Metody i strategie uwzględniające jasność i jednoznaczność systemów podatkowych, transparentność wydatkowania środków publicznych oraz jakość kontroli podatkowej są najbardziej skuteczne. Proste zasady obowiązujące zarówno zobowiązanych jak i kontrolujących to najlepsza droga do eliminowania nieuczciwych graczy. Ale błędy popełniają wszyscy. Nie tylko w Polsce można ukarać uczciwych przedsiębiorców za „niewłaściwe” rozliczenia z powodu „wolnej ręki” w przedefiniowywaniu rzeczy i zjawisk, jak np. uznanie, że cygara to tytoń (surowiec), a lody to napój itp. Okazuje się, że pod naciskiem takiego czy innego lobby w całej Unii niektóre warzywa stają się owocami, owoce warzywami, a mięczaki rybami.

      Społeczne przyzwolenie dla nielegalnej działalności to jedna z istotnych przyczyn nieskuteczności w zwalczaniu szarej strefy. Urzędnicy potrzebują sojuszników, inaczej prowadzić będą samotną walkę z wiatrakami, bo nawet bardzo surowe kary niestety nie odstraszają od działalności poza oficjalnym obiegiem. Im mniejsza tolerancja obywateli dla szarej strefy, tym trudniej ukryć przestępcze działania.

      Naturalnym sprzymierzeńcem w walce z gospodarczymi patologiami są uczciwi przedsiębiorcy. Szara strefa burzy zasady zdrowej, konkurencyjnej gospodarki rynkowej. Kiedy szanse nie są równe, ci, którzy rzetelnie prowadzą swój biznes, przegrywają. Jeśli państwo nie staje w ich obronie, a jedynie zwiększy obciążenia, by wyrównać straty budżetu, traci sojusznika, bo ten, nie mogąc udźwignąć ciężaru, albo bankrutuje albo sam przechodzi do strefy cienia.

      Wzmożone kontrole skarbowe i super represyjne środki nie sprawdzają się w walce z szarą strefą, co doskonale widać w poziomie strat budżetowych w państwach skupionych głównie na ściganiu i karaniu, a nie na zapobieganiu.

Liderzy walki z szarą strefą

Wśród krajów UE, w których szara strefa jest najmniejsza, a straty z tego tytułu nie przekraczają 10 procent PKB znajdują się: Wielka Brytania (9 proc. PKB), Holandia (8,8 proc. PKB), Luksemburg (8,4 proc. PKB) i absolutny lider - Austria, w której udział nielegalnej gospodarki wynosi 7,8 proc.

      W Wielkiej Brytanii stawki podatków dochodowych dla osób fizycznych są wysokie - od 20 do 45 proc. plus składki ubezpieczeniowe od 2 do prawie 14 proc., ale dzięki rozsądnie obliczonej kwocie wolnej od podatku, sprawnie działającej opiece zdrowotnej, dobrze zorganizowanemu systemowi edukacji, ulgom i świadczeniom przysługującym podatnikom każdy, kto pracuje, jest w stanie normalnie żyć, bez poczucia zagrożeń egzystencjalnych. Przedsiębiorcy mają proste, jasno wytyczone zasady, a obciążenia działalności na poziomie 20 proc. zysku nie stawiają ich biznesu na skraju opłacalności, dlatego Brytyjczycy skupiają się na koniunkturze i konkurencji, a nie na kombinacjach pozwalających na zwiększenie dochodów, kosztem ryzyka dotkliwych sankcji za łamanie prawa.

Choć Brytyjczycy z ograniczaniem szarej strefy radzą sobie dobrze, ciągle pracują nad ulepszaniem mechanizmów pozwalających ją ograniczać i zwalczać. Konsekwentnie rozszerzają elektroniczne płatności na drobne nawet operacje finansowe, by ograniczyć obowiązujący w strefie cienia obrót gotówkowy. Ostatnio w urzędach zrezygnowano z gotówki, wprowadzając elektroniczne płatności.

      52 proc. stawkę podatkową dla obywateli Holandii pomniejszają rozliczne odpisy i ulgi. Trudno przeciętnemu podatnikowi korzystnie rozliczyć swoje należności bez pomocy specjalistów, ale dziennikarzom portalu mojaholandia.nl Holendrzy mówią: dostajemy jednak coś w zamian - porządne drogi, w miarę sprawnie funkcjonujące urzędy, dobre szkoły i służbę zdrowia na przyzwoitym poziomie. Nie ma więc mowy o akceptacji dla uchylania się od płacenia podatków.

Szara strefa w kraju tulipanów to przede wszystkim praca na czarno i jej konsekwencje, dlatego rząd zobowiązał się wprowadzić szereg środków eliminujących nieuczciwą konkurencję, m.in. kary za płace poniżej minimalnego pułapu i ścisłą współpracę między inspekcją pracy a służbami podatkowymi.

      Luksemburczykom po prostu opłaca się legalne uczestnictwo w rynku. 15 proc. VAT, podatek dla przedsiębiorców stanowiący 28,6 proc. dochodów i stawka 0 proc. na dywidendy i zyski kapitałowe to warunki atrakcyjne nie tylko dla rodzimego biznesu.

      Choć Austria jest unijnym liderem w ograniczaniu nielegalnej działalność, to wolna od szarej strefy nie jest. Problemem jest tu przede wszystkim praca na czarno, zwłaszcza w budownictwie, turystyce, handlu i usługach, za które nie są wystawiane rachunki. Wypieranie legalnie działającej konkurencji przez firmy oferujące niższe ceny to kłopot nie tylko małych i średnich przedsiębiorstw, ale i koncernów, które czują się zagrożone. Jak podaje portal promocji eksportu koncern budowlany Strabag broni się przed fikcyjnymi firmami czarną listą podwykonawców, a Federalne przedstawicielstwo branży budowlanej, funkcjonujące w ramach Austriackiej Izby Gospodarczej, wypracowało szczegółowy pakiet przedsięwzięć mających na celu polepszenie walki z pracą na czarno oraz dumpingiem socjalnym. Uznając za główną przyczynę czarnego rynku pracy liberalne stosowanie wolności świadczenia usług w Unii Europejskiej, Austriacy zamierzają poddawać surowym kontrolom zagranicznych pracowników i zaostrzyć przepisy regulujące otwieranie oddziałów zagranicznych firm.

Mniej skutecznie, ale walczą

W Bułgarii, która jest unijnym „liderem” szarej strefy (ponad 30 procent PKB), od kilku lat obowiązuje zakaz transakcji gotówkowych na kwoty przekraczające równowartość 2,5 tys. euro. W ramach zwalczania nieuczciwych przedsiębiorców wprowadzono obowiązek wypłaty wszystkich wynagrodzeń wyłącznie na rachunki bankowe, a ostatnio podniesiono płacę minimalną i progi ubezpieczeniowe, aby zmusić pracodawców do większej przejrzystości w deklarowaniu wynagrodzeń. Wzmożono kontrole ścigające nieuczciwych uczestników rynku. Ale zastosowane środki, jak widać, nie odnoszą oczekiwanych skutków, bo szara strefa ma się w Bułgarii lepiej niż dobrze.

      Na Litwie straty spowodowane przez „drugi obieg” to prawie jedna czwarta PKB. Dotychczas walka z unikającymi opodatkowania przedsiębiorcami opierała się głównie na wzmożonych kontrolach i karaniu przyłapanych. Jednak represyjne narzędzia walki z szarą strefą okazały się nieskuteczne, nie odstraszają bowiem ani zatrudniających ani zatrudnianych na czarno, nie zniechęcają do nabywania nielegalnych lub nieujętych w ewidencji towarów.

      W ramach walki z szarą strefą Chorwacja i Słowenia wprowadziły elektroniczne wypłaty wynagrodzeń. Gdyby jak Dania i Szwecja rozszerzyły ten mechanizm także na wypłaty emerytur, narzędzie byłoby jeszcze skuteczniejsze. Ponadto, tak jak Węgry, Polska, Słowacja i Serbia wprowadziły obowiązek stosowania kas fiskalnych. Ale to ciągle za mało, by zmierzyć się z rezydentami strefy cienia i efektywnie zwalczać patologie w gospodarce.

      Według dr. F. Schneidera polski Skarb Państwa nie dostanie w 2016 r. ponad 660 miliardów złotych, bo zyski wygenerowane będą poza oficjalnym obiegiem.
Choć ludzie biznesu, ekonomiści, doradcy podatkowi i komentatorzy od lat nawołują, by uporządkować i uprościć nasz system podatkowy – skomplikowany, niespójny, często wewnętrznie sprzeczny, nakładający zbyt duże obciążenia na przedsiębiorców, do tej pory przypominało to „wołanie na puszczy”. Ireneusz Jabłoński z Centrum im. Adama Smitha powiedział kiedyś na antenie radiowej Trójki, że obszar szarej strefy można zmniejszyć jedynie poprzez zmiany systemowe, a nie politykę represyjną. Stwierdził, że na oczywistej odpowiedzi na zasadnicze pytanie: dlaczego przedsiębiorcy decydują się na dyskomfort działania w szarej strefie, narażają się na restrykcje wynikające z tego faktu, od fiskalnych poczynając, a na karnych kończąc? - należy zacząć budowanie takiego systemu. Przecież tak liczna obecność małych i średnich przedsiębiorstw w szarej strefie nie jest przejawem skłonności do patologii ciężko pracujących ludzi, ale wynika z niezdolności do płacenia absurdalnie wysokich podatków.

Polska szybko chce dołączyć do "dobrych średniaków"

p_szalamacha fot. Ministerstwo Finansów

      Ostatnio Minister Finansów Paweł Szałamacha zapowiedział zmiany prawa podatkowego i uszczelnienie systemu poprzez usunięcie wadliwych przepisów. Zaplanował ograniczenie w ciągu trzech lat strat spowodowanych przez szarą strefę do średniej UE, a w dalszej perspektywie do poziomu unijnych liderów. Czy to się uda?
Skutecznymi narzędziami, poza już funkcjonującymi, jak np. limity transakcji gotówkowych czy kasy fiskalne, mają być:

  • Krajowa Administracja Skarbowa, która scentralizuje służby celną, skarbową i podatkową w jeden sprawnie zarządzany organizm.
  • Nowy Kodeks Podatkowy w miejsce obecnej Ordynacji podatkowej.
  • Jednolity plik kontrolny.
  • Lepsze monitorowanie przepływów towarów – centralna baza faktur.
  • Zwiększenie obowiązków informacyjnych dotyczących VAT.

I jest ogromna szansa, że spełnią swoje zadania.

      Ministerstwo chce także zwiększenia liczby kontroli oraz zaostrzenia i tak już niewspółmiernie dotkliwych w stosunku do przewinień kar. Klauzula o unikaniu opodatkowania ma umożliwiać skarbówce karanie przedsiębiorców karnym podatkiem, jeżeli kontrola uzna, że wykorzystano legalnie rozwiązania tylko po to, by obniżyć lub uniknąć podatku. To rozwiązanie budzi nie tylko kontrowersje, ale i obawy, czy nie przybędzie bankructw, procesów i konieczności wypłacania odszkodowań z pieniędzy podatników, czy nie przesunie to kolejnych przedsiębiorców do szarej strefy.

KSZTAŁCENIE USTAWICZNE

 

bannerek_na_prawa_biblioteka

WYDANIA PAPIEROWE

15_okladki_portal